Czy grozi nam powódź?
Piątek 5 maja 2017 brak komentarzy
Coraz częściej w środkach masowego przekazu słychać informacje o zbliżającej się ewentualnej powodzi. Ma to związek z ostatnimi opadami deszczu jakie nawiedziły Polskę. Rzeki wezbrały, część z nich wystapiła z koryt zalewając okoliczne poldery a gdzieniegdzie woda wdarła się do domów.

Sprawdziliśmy te dane w instytucie meteorologii i gospodarki wodnej. Biuro Prognoz Hydrologicznych Oddziału IMGW-PIB we Wrocławiu w wydanym ostrzeżeniu hydrologicznym informuje: Obszar: Województwo lubuskie - rzeka Odra
W związku z przemieszczaniem się Odrą środkową wezbrania opadowego na odcinku poniżej Głogowa stany wody będą miały tendencję wzrostową. Od Głogowa do Nietkowa prognozowane są przekroczenia stanów alarmowych o ok. 30-50 cm. W Połęcku wystąpią wzrosty powyżej stanu ostrzegawczego z możliwością przekroczenia stanu alarmowego, w Białej Górze wzrosty powyżej stanu ostrzegawczego.
Zapytaliśmy Kaspra Jędrzychowskiego - kierownika Nadzoru Wodnego w Słubicach, co sądzi na ten temat:
Dzisiaj z rana było 320 cm. Jutro spodziewam się wody maksymalnie na poziomie ostrzegawczym - dla Słubic ten stan wynosi 360 cm. Natomiast na wysokie nabrzeże w porcie woda wylewa się przy stanie 480 cm. Nie podejmowaliśmy na razie żadnej procedury zabezpieczającej. Na tą chwilę nie ma takiej potrzeby - nie widzę żadnego zagrożenia. Dla Słubic najważniejszym wodowskazem w związku z ewentualnym zagrożeniem powodziowym jest wodowskaz w Brzegu Dolnym. Jest to ostatni na Odrze skanalizowanej próg wodny piętrzący i zbierający wodę. Częste i duże zrzuty powodują wydłużanie się lub nakładanie fali powodziowych. Takie sytuacje miały miejsce zarówno w 1997 jak i 2010 roku. W tym roku zaobserwowaliśmy jeden długotrwały zrzut wody, który spowodował takie rozciągnięcie się wezbrania, że raczej nie zagraża ono mieszkańcom obszarów nadodrzańskich. Nie widać również w górnym biegu ponownego zbierania się wody w zbiornikach retencyjnych i na poszczególnych stopniach wody więc nie należy się spodziewać kolejnej fali, która mogłaby komukolwiek w naszym rejonie zagrażać.
"Nasze obiekty są tymi pierwszymi, które w miarę podnoszenia się poziomu wody są zalewane. Uspokajam mieszkańców, bo sam podchodzę do tego spokojnie” - dodaje Jędrzychowski.








A co Ty o tym myślisz?