Panna bez posagu?
Poniedziałek 7 maja 2018 brak komentarzy
Wieczór, a będąc dokładnym noc przyjęcia do UE spędziłem wyjątkowo w Słubicach. Ludzie tłumnie byli zgromadzeni na obecnym Rondzie Solidarności, fajerwerki, szampany i ta atmosfera. Prawie jak w Sylwestra ale to było coś więcej niż Sylwester na progu Nowego Roku. „Oda do Radości” wyśpiewana na granicznym moście przekroczyła granicę i otworzyła nowy rozdział historii Polski i tych państw, które z nami tej nocy wstępowały do Unii Europejskiej.
Moje pokolenie patrzyłoz lekkim niedowierzaniem na tempo przemian historycznych w Polsce i ówczesnej Europie. Mieliśmy już za sobą akces do NATO i mimo, że był obarczony sporymi ograniczeniami, a samo wstąpienie do UE okresami przejściowymi, to sam fakt włączania w struktury Europy Zachodniej wywoływał w nas dumę i czynił wyjątkowymi jako naród w Europie Narodów. Dla ludzi pogranicza ten wieczór był jakimś dopełnieniem formalności. Wcześniejszy mały ruch graniczny i kwitnący już bazar wraz z wymianą handlową był już czymś powszednim dla miejscowych. Byli prekursorami w poznawaniu najpierw sąsiadów niemieckich, następnie europejskich.
Zaczął się proces głębszego poznawania. Okres przejściowy kazał regulować wiele przestrzeni do tego stopnia, że nasz ogórek musiał się wyprostować, pomidor zaokrąglić, a rzodkiewka bardziej poczerwienić. Czasem te regulacje śmieszyły, czasem denerwowały, a czasem cywilizowały. Wejście do strefy Schengen spowodowało, że poczuliśmy się Europejczykami pełną gębą i mimo, że zdradzały nas podkoszulki na ramiączkach i skarpety w sandałach prawie pod kolano, dumnie penetrowaliśmy Europę coraz to lepszymi autami i przy zasobniejszym portfelu. Szybko odnaleźliśmy się w Europie po mimo prawie 50 latach izolacji. Podróże te pokazały nam także różną wartość nabywczą naszej waluty, odkryły inną architekturę, tradycje i kulturę, kuchnie i religię. Ponad dwa miliony rodaków, szczególnie z powodu wartości nabywczej naszej waluty postanowiło właśnie w tej UE znaleźć swój nowy pomysł na życie, ciągnąc za sobą rodzime towary, tradycje zapełniając przy okazji kościoły w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Austrii itd.
Za kilka dni będziemy mieli okazję świętować kolejną rocznicę włączenia w struktury UE i co ciekawe to świętowanie zaczyna nam się rozjeżdżać. Doły i tzw. góra widzi to samo, a jednak inaczej. Duża polityka w podejściu do UE zmienną była od początku. Partie, które wtedy były przeciw z czasem przeszły na tak i odwrotnie. Uczyliśmy się UE długo i jak widać, nadal uczymy. Dziś słyszymy o wstawaniu z kolan, o biednej pannie bez posagu na wydaniu. Mocne porównania i bardzo trafiające we wrażliwość dumnego narodu. Potrzebę wstawania z kolan ma ten co klęczy, a biedna panna na wydaniu to panna nie znająca poczucia własnej wartości.
Przy okazji ŚDM (Światowe Dni Młodzieży - przyp. aut.) w Krakowie, reporterzy i dziennikarze pytali młodych o Polskę, jednak w tych pytaniach nierzadko kryły się kompleksy i brak wiary właśnie w tę Polskę. Dziś szukamy swojego miejsca w UE i dobrze. To wspólnota dynamiczna i zmieniająca się. Mamy za sobą burzliwą i dynamiczną historię i to jest nasz atut. Prócz tego cechuje nas przywiązanie do wartości, tradycji czy szeroko pojętego kościoła. Jan Paweł II, kiedy na Placu św. Piotra wypowiedział słynne słowa: “Od Unii Lubelskiej do Europejskiej”, chciał swoim rodakom dodać otuchy i odwagi, że struktury unijne nie są dla nas czymś nowym, a kolejnym twórczym wyzwaniem w historii.
Będąc nieco dalej od rodzinnych Słubic widać Unię Europejską bardziej, na drogach, odnowionych rynkach miast, inwestycjach dla mieszkańców. Projekty unijne dokonały skoku cywilizacyjnego większego niż w naszym mieście. Słubice stały się dużym punktem usługowym dla obywateli Frankfurtu, a nawet Berlina. Miejscowych już nie razi liczba supermarketów, stacji paliw etc… jak na miasto, gdzie oficjalnie mieszka ponad 18 tysięcy obywateli.
Pomimo narracji politycznej, co jak już wiemy zmienną jest, Unia Europejska tj. jej obywatele widzą nas lepiej niż my siebie sami. Mają szacunek do naszej historii, kultywowanych tradycji, przywiązania do kościoła. Turystyka poza rejonem przygranicznym ma się dobrze i ma inny cel. Kraków, Warszawa, Gdańsk czy Poznań cieszy się w większości zachwyconymi turystami z odległych zakątków Unii Europejskiej.
Po ŚDM w Krakowie młodzież następnego roku przywiozła do Polski swoich rodziców i przyjaciół, którzy podobnie jak po tej stronie Odry także byli zakładnikami stereotypów.
Kolejna rocznica akcesji to ponownie czas bilansowania tamtej decyzji. Co straciliśmy, a co zyskaliśmy, co mamy do zaoferowania, a z czego można skorzystać, co kompletnie zmienić, a co wzmocnić. Wszystkie te rozrachunki muszą się dokonywać na bazie długiej pamięci. Nie można ich dokonywać na bazie budzonych kompleksów i poczuciu niższości. Należy też pamiętać, że nie jesteśmy sami. Wspólnota to ja i Ty ze wskazaniem na MY. Unia Europejska zmieniła się od momentu, kiedy do niej wstępowaliśmy. Ta zmienność powinna być wyzwaniem dla polityki dużej i małej. Wszak historia magistra vitae est.
(W.P. Pełka) tt: @fsl1973
Słubiczanin, absolwent Szkoły Podstawowej nr 3 oraz popularnej „samochodówki”. Obecnie ksiądz. W minionym czasie komentator wielu spraw w telewizjach Polsat czy TVN 24 podchodzący w bardzo ciekawy sposób do spraw duchowych jak i życiowych.
fot. Wojtek Pełka, Opublikowano za zgodą autora, art. zamieszczono w papierowej wersji HTS News







A co Ty o tym myślisz?